Marketing relacji za pośrednictwem fotografii?

Raz po raz zdarza mi się usłyszeć od klienta: „Panie Krzysztofie, musimy jeszcze raz zrobić zdjęcie, bo klienci skarżą się, że produkt wygląda na nim dużo lepiej niż w rzeczywistości”. Można by zapytać, co w tym złego? Przecież klient kupuje oczami, prawda? Przecież o to chodzi, żeby reklama wizualna była jak najlepsza!
A co jeśli Wam powiem, że takie podejście, może doprowadzić np. do reklamacji? Klient kupuje kartonik z produktem, otrzymuje przesyłkę do domu, otwiera, a tam … nie do końca to, co było na obrazku.
Z całą stanowczością zgadzam się, że klient „kupuje oczami”, że zdjęcie powinno być maksymalnie dobrej jakości, dobrze skomponowane, a przedmiot korzystnie oświetlony, ale kompletnie nie mogę się zgodzić z często prezentowanym zdaniem, że fakt dwuwymiarowości fotografii i braku możliwości przekazania za jej pośrednictwem walorów dotykowych, zapachowych czy smakowych, usprawiedliwia głęboką obróbkę w postprodukcji. Chyba nie uważacie, że zmysły takie jak dotyk, zapach, smak można zastąpić Photoshopem? Jeśli nawet fotografia wywoła u kogoś wrażenie, że czuje jakiś zapach, słyszy jakiś dźwięk, czy może widzi zielone ludziki, to będą to zawsze zapachy, smaki czy tam zielone ludziki wytworzone przez jego wyobraźnię, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Cóż więc w tym złego zapytacie, przecież skojarzenie powinno być pozytywne. Już tłumaczę. W ten sposób do zakupu dajmy na to hamburgera w fast-foodzie, można zachęcić tylko kogoś, kto już go próbował i polubił. Nowy klient może na przykład przyjść do baru i zauważyć, że to nie ten smak, ba! to nie ten hamburger! No ale zjadł go przecież. Sporo przedsiębiorców w tym miejscu się zatrzymuje odtrąbiając sukces. W końcu klient dokonał zakupu, transakcja została zrealizowana. Tylko czy taki klient przyjdzie do nas jeszcze raz? Przy takim nasyceniu rynków, przedsiębiorcy coraz rzadziej mogą pozwolić sobie na podejście transakcyjne. Pamiętajcie też o sprzedaży internetowej, jest aż 14 dni na zwrócenie przedmiotu bez podania przyczyny.
Czyli zdjęcia nie powinny być dobre? Ależ zdjęcia powinny być bardzo dobre, ale w żadnym wypadku nie powinny kłamać. Kupując hamburgera w znanej sieci fastfoodowej musisz być przygotowanym na to, że będzie się rozlatywał, będzie płaski, czasem mokrawy, innym razem letni, jeśli nie zimny. A w menu nad ladą jest sobie zdjęcie … chyba jednak czegoś innego. Świetne zdjęcia oddające cechy produktów które nie istnieją, to nic innego jak oszustwo, a nie marketing, chyba że chodzi o „chłyt małketingowy” ze skeczu „Ani Mru Mru”.
Budujcie więc relacje, zamawiajcie dobre, prawdziwe zdjęcia.
Krzysztof Ślachciak

Inline
Inline